piątek, 2 sierpnia 2013

Pamiętnik

  Każdy z nas przechodzi czasami przez chwile słabości. Tylko połowa ludzi na świecie to rozumie, dlatego ciężko jest się po tych chwilach dogadywać.
  Mimo, że tego bloga nie ma dużo osób z moich znajomych, muszę to napisać.
  Chciałabym każdego przeprosić. Przeprosić za mój atak złości ostatnio. Wiem, że nie powinnam takiego czegoś wtedy pisać, ale ja musiałam. Wtedy chwilowo czułam się jak z dupy wyciągnięta, za przeproszeniem. Dowiedziałam się o jednej osobie, że nie umie dotrzymywać obietnic, a na drugą się po prostu wkurzyłam, nie wiem za co. W sumie sama nie wiem po co i w ogóle co tutaj piszę. Przechodziłam już przez parę ciężkich chwil, ale ta była dla mnie drugą z najgorszych. Straciłam przyjaciół, straciłam wszystko. Ciężko będzie to odbudować, ciężko będzie odzyskać zaufanie. Chciałabym, żeby wszystko było jak dawniej. Mieć tych przyjaciół i z nimi się wydurniać. Brakuje mi tych chwil, niestety niektórym nie brakuje i najzwyczajniej mają mnie w dupie. Szkoda, że nie wiem kto wtedy poleciał tymi hejtami na asku, chciałabym tylko wiedzieć, że to nikt z moich znajomych. Niektóre chwile mogą wrócić, jednak nie wszystkie. Nawet jeśli bym się starała to nic to nie da. Dlatego chciałabym tylko pogodzić się z Pauliną, o nic więcej nie proszę. Pogodzić się z Pauliną, utrzymywać kontakt z Grzesiem i Mateuszem, taki jaki utrzymywałam do teraz. Dogadać się znów z moją klasą i żeby wszystko było okej.
  Przepraszam, jeśli to czytaliście i Was zanudziłam. Musiałam się wygadać, więc wybrałam bloga.
  Teraz idę płakać, czuję się do dupy, smutno mi, nie wierzę, że mi się cokolwiek uda.
  Dobranoc.

czwartek, 2 maja 2013

Przyzwyczajenie

  W życiu są rzeczy, do których przyzwyczailiśmy się. Dlaczego więc odchodzi się od kogoś, do kogo się przyzwyczailiśmy? To nie ma sensu. Kochamy kogoś, a i tak odchodzimy. Odchodząc możemy się odzwyczaić i już nigdy nie będzie tak jak wcześniej. Już nigdy nie będzie tak pięknie.
  Siedział sam, w parku, na ławce. Obserwował ludzi, którzy przechodzili obok niego nie zwracając na niego uwagi. Nie często zdarza się, że ktoś przechodzi obok niego bez zdania. Codziennie zostaje przez kogoś zatrzymywany, proszony o autograf i zdjęcie. Codziennie ustawia się tak samo. Z przyzwyczajenia. Siedział na ławce godzinę, a może i dwie. Nie liczył czasu, ponieważ szczęśliwi czasu nie liczą. Prawda?
  Zamknął oczy i słuchał śpiew ptaków. Cieszył się, że wkońcu zima minęła i jest wiosna. We wiosnę wszystko żyje, co jest piękne. Poczuł, że ktoś obok niego usiadł. Nie otworzył oczu, dalej wsłuchiwał się w śpiew.
-Co się stało? - usłyszał, że jest to dziewczyna. Młoda dziewczyna. Z głosu zgaduje, że ma 15 lat.
-Przyzwyczaiłem się do Jastrzębia. - odpowiedział, dalej nie patrząc na dziewczynę.
-I w czym problem? Jastrzębie-Zdrój to ładne miasto. Klub jest wspaniały. Polscy kibice są wspaniali. Czego chcieć więcej? - zapytała poważnie. W tym problem.  Podchodzi do takich spraw poważnie, jak dużo kibiców. Nie chciał ranić swoich kibiców, do których tak bardzo się przyzwyczaił. Nie odpowiedział na jej pytanie. Siedział w ciszy.
-Russell, wszyscy czekają na jakiekolwiek informacje. Wszyscy chcą, żebyś został. Kochasz Polskę? - zapytała cicho. Przytaknął głową. -Nie odchodź. Gdzie będziesz miał tak wspaniale, jak nie tutaj? Ja Cię nie zmuszam. Tylko chcę wytłumaczyć parę spraw. Kochasz Polskich kibiców? - zapytała po raz kolejny, a on kolejny raz przytaknął głową. -To zrób coś dla mnie. Jestem kibicem, powiedziałeś, że kochasz kibiców. Kochasz i mnie. Przyzwyczaiłam się do Ciebie, do stylu twojej gry, do twojej obecności na boisku. Nie chcę się odzwyczajać. Za bardzo Cię kocham. Jako sportowca, jako człowiek. - powiedziała i wstała. Otworzył oczy i patrzył na nią z lekkim szokiem. Dziewczyna, 15 lat,potrafi tak dobrze po angielsku i tak pięknie wytłumaczyć. No dobrze, było to skomplikowane, lecz on zrozumiał. To jest najważniejsze. Wstał i poszedł z nią na spacer.
  Po paru dniach musiał poinformować o odejściu. Bał się, że przez to kibice go znienawidzą. Jednak próbował im to spokojnie wytłumaczyć w wywiadzie.
-Kochani, dziękuje Wam za wszystko. Za niesamowitą atmosferę na hali, za wspieranie w trudnych sprawach, za podnoszenie na duchu. Za to, że zawsze po porażce wierzyliście w nas, we mnie. Po wygranych mogliśmy się z Wami cieszyć. Ja mogłem się cieszyć razem z Wami. Nie jeden marzy, żeby Polscy kibice cieszyli się po jego zdobytym pukcie. Dziękuje za wszystko. Pamiętajcie, że mimo wszystko Was kocham i być może wrócę do Was za jakiś czas. Dziękuje bardzo! Mam nadzieję, że będziecie mnie dalej wspierać. Pamiętajcie, że ja w każdej sytuacji Wam mogę pomóc. - uśmiechnął się. -Poproszę jeszcze, żebyście nie wyzywali Turcji, Rosji, Włoch i kogokolwiek jeszcze. - zaczął się śmiać. -Dziękuje. - tak zakończył swój wywiad. Po wywiadzie poszedł usiąść, tam gdzie ostatnio. Miał nadzieję, że spotka tę dziewczynę co ostatnio.
  Nie mylił się. Spotkał ją po paru minutach. Szła w płaczu. Oczy miała czerwone, w ręce miała chusteczki. Podszedł do niej niepewnie. Ta spojrzała na niego i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Przytulił ją do siebie. Dziewczyny przechodzące obok patrzyły na nich z szokiem. Nie zwracał uwagi na nie, nie obchodziło go to, że znowu pójdą jakieś plotki. Trzymał ją w objęciach i nawet mu spłynęły łzy po policzkach.
-Przepraszam. - powiedział cicho.
-Nie przepraszaj. Tam będziesz miał lepiej. Dziękuje Ci za wszystko. - odpowiedziała i odeszła. -Pamiętaj o nas! - krzyknęła jeszcze. Odeszła, a ja być może już jej nigdy nie spotkam. Nie spotkam mojego kibica. Nie spotkam tego kibica, którego najbardziej pokochałem.
  Tęsknił za Polską. Oglądając mecz Jastrzębskiego Węgla zauważył dziewczynę. Tę dziewczynę, z którą rozmawiał w parku. Miała na sobie jego koszulkę i siedziała uśmiechnięta. Kiedy zauważyła, że jest w telewizji, pomachała, wskazała na koszulkę, a następnie na serce. Za to kochał swoich kibiców. Oni zawsze byli z nim i go wspierali.
  Nie ma ich przy sobie, ale nadal jest do nich przyzwyczajony i łatwo się nie odzwyczai.
 
 

czwartek, 21 marca 2013

Przyjaciele nie istnieją.

  Dlaczego w życiu są rzeczy, które pamiętamy do końca życia i rzeczy, które zapominamy po jakimś czasie?
  Siedział z nią na ławce w parku - jak na codzień. Siedzieli w ciszy, nie rozmawiali. Uwielbiali tę ciszę, ale tylko w swoim towarzystwie.
  Ania na ogół była zwariowana. Tylko przy Mateuszu potrafiła być spokojna, poważna i tylko z nim potrafiła rozmawiać o najważniejszych rzeczach na świecie.
  Spoglądała na niebo i szukała wzorów chmur.
-Zobacz! To jesteśmy my w przyszłości.
-Mi to wygląda na chmurę, a nie na nas.
-My siedzimy na tej chmurze. - odpowiedziała cicho z zamkniętymi oczami. Mateusz patrzył na nią uważnie.
-A co będziemy robić na tej chmurze? - zapytał ze zdziwieniem na twarzy.
-Będziemy obserwować ludzi w ciszy i im pomagać z problemami. Ja będę jeszcze pomagała ludziom walczyć o przyjaźń. Przyjaźń powinna być na zawsze. - zamknęła szybko oczy, żeby Mateusz nie zauważył łez, które napłynęły jej do oczu.
-A jak nie jest? Co jeśli ktoś przestaje się przyjaźnić? - zapytał powoli.
-Jeśli się rozpadają na dwie części, to to nigdy przyjaźń nie była. Rozumiesz? - spojrzała na niego uważnie. On jedynie miał pytającą minę, dlatego kontynuowała. -Jeśli ktoś kogoś kocha, to nie powinnien tego kogoś opuszczać. Jeśli przyjaciel opuści swojego przyjaciela, to nigdy się z nim nie przyjaźnił. On tylko myślał, że się przyjaźnili. - wytłumaczyła powoli.
-Chyba rozumiem. A widzisz nas gdzieś jeszcze w drugiej opcji przyszłości? - wskazał palcem niebo.
-Tak.
-A pokażesz mi gdzie?
-O tam. - dziewczyna przybliżyła się do Mateusza i pokazała mu palcem czyste, niebieskie niebo.
-Przecież tam nic nie ma. Nie ma żadnej chmury.
-Nas w przyszłości też nie może być. Jak narazie jesteśmy i wierzymy w tę przyjaźń, walczymy... Jeśli kiedyś tak skończymy jak te chmurki, które się rozstały to... Nigdy się nie przyjaźniliśmy.
-Jeśli się rozstaniemy i pójdziemy w inne kierunki to będziemy jak te chmurki? Tak daleko od siebie? Tak, że nie mogą siebie nawzajem słyszeć? - na jego pytania odpowiadałam tylko kiwnięciem głowy. - A one siebie pamiętają? Pamiętają jak wyglądają?
-Wiesz.. Chyba nie.
-Ale tego się nie da zapomnieć.
-Jeśli nie kochałeś to się da.
  Minęło pół roku od tego spotkania. Już nie spotykali się codziennie. Spotykali się coraz rzadziej. Dziewczyna leżała na ziemi, na asfalcie. Obserwowała czyste niebo. Łzy mimowolnie leciały jej po policzku. Nagle ktoś położył się obok niej. Jej brat, Karol, zawsze martwił się o nią. Nawet teraz, kiedy leżała sama na środku ulicy. Położył się obok niej i nie odezwał się ani słowem. Obserwował z dziewczyną niebo.
-Piękne niebo. - odezwał się wkońcu.
-Ono nie jest piękne. Ono jest samotne. Pojedyncze chmurki są samotne. Straciły swojego przyjaciela i teraz nie mogą nazwać go przyjacielem, bo odszedł. Prawdziwi przyjaciele nie odchodzą. Oni zostają na zawsze. Mój przyjaciel odszedł. On nie był moim przyjacielem.
-Nie rozumiem. Strasznie to skomplikowane.
-Przyjaźń jest skomplikowana. - powiedziała cicho. -Ja nie miałam przyjaciela. Mateusz nie był moim przyjacielem.
-Dlaczego nie był?
-Bo odszedł. Nie pamiętam już nawet jak to jest, gdy codziennie się odzywał. Zapomniałam o nim.
-Nie był twoim przyjacielem, bo już o nim zapomniałaś?
-Dokładnie tak.
-W takim razie.. Nikt nie ma przyjaciela. Przyjaciele nie istnieją.
-Istnieją. Ja wierzę w innych ludzi, którzy mają swoich przyjacieli i ich nigdy nie opuszczą.
-A co jeśli śmierć ich rozdzieli?
-Dopóki śmierć nie rozdzieli...

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Igła Naprawi

Chciałyśmy poinformować, że całe opowiadanie Igła Naprawi przeniosło się na nowego bloga www.iglanaprawi.blogspot.com ;)

wtorek, 1 stycznia 2013

Miłość

Co to miłość? Wiele nastolatek myśli, że to one się zakochały i wiedzą, że to prawdziwa miłość. Jednak nie. To tylko zwykłe zauroczenie, nie żadna miłość. Miłość jest wtedy, gdy para się kłóci, a mimo tego nadal są razem. Miłość jest wtedy, gdy wezmą ślub i mimo wszystkiego są ze sobą i troszczą się o siebie. Zapytano kiedyś starsze małżeństwo jak to się u nich zaczęło i jak tak długo ze sobą wytrzymali. Poznali się w wieku 16-stu lat, a wytrzymali bo wierzyli w miłość. Ile osób w tych czasach rozwodzi się tylko dlatego, ponieważ przestało “iskrzeć“? W życiu nie zawsze będzie iskrzyć. Kiedyś będzie trzeba już tylko słuchać serca. Zamknąć oczy i wsłuchać się w serce.
  Tym razem jest tak, że każdy z nas ma tą jedną osobę, której zdolny jest wybaczyć wszystko. Chociaż nie zawsze tak jest. Są też gorsze czasy, gdy można zawieść się na człowieku, wobec którego miało się największe oczekiwania.
  Zapytano kiedyś czy miłość na odległość ma sens. Każda miłość ma sens . Uczucie nie wybiera , tak naprawdę nie wiesz kogo pokochasz tak na zabój , tak najmocniej. jeśli tak pokochałaś , to zostaje Ci tylko cierpliwie czekać na pierwsze upragnione spotkanie, pierwszy pocałunek. W miłości wszystko co pierwsze jest wyjątkowe , pamiętaj.
  Nie rozumiem osób, które są ze sobą dla “szpanu“. Sama mogę powiedzieć, że u niektórych nastolatków występuje na prawdę miłość. Czuje się do jednej osoby coś już ponad 3 lat i za każdym razem gdy się obok niej przechodzi lub z nią rozmawia ma się dziwne uczucie. Nawet jeśli ten ktoś nas obrażał, to nadal czuje się miłość. Niestety zmieszaną z nienawiścią, co jest najgorsze.
  Pamiętajcie, że miłość to najpiększa rzecz na świecie.

środa, 26 grudnia 2012

Nowa znajomość - Melania, Karolina, Kubiak, Bartman.


  Jak co tydzień byłam na treningu Jastrzębskiego Węgla. Kim jestem? No właśnie.. Już od 5 lat jestem dziewczyną Michała Kubiaka. Znamy się od czasu dzieciństwa. On mieszkał w Żorach, ja też tam mieszkałam. Nasi rodzice bardzo dobrze się dogadywali i do dzisiaj zapraszają siebie co jakiś czas na kawę. Mam swoją lustrzankę i bardzo dobrze robię zdjęcia ( tak mi powiedziano ), a Michał wkręcił mnie jako fotografa Jastrzębskiego Węgla. Chłopaki trenowali, a ja robiłam zdjęcia, żeby potem dodać je na stronę. Po treningu jak zawsze czekałam na niego na korytarzu, niedaleko szatni. Pierwszy wyszedł Simon Tischer. Jedno szczęście, że mam rodzinę w Niemczech i mogę się z nim dogadać. Od kiedy jestem fotografką Jastrzębia zaprzyjaźniłam się z nim. Mogłam mu o wszystkim mówić. Po 10 minutach z szatni wychodził Misiek z Zbyszkiem. Od paru dni za każdym razem o czymś dyskutowali.
-Jezuu.. Daj mi spokój już. Ona ma chłopaka. - mówił zrezygnowany Misiek do Zbyszka.
-O kim mowa? - wtrąciłam się do rozmowy. Misiek spojrzał na Zbyszka, a on kiwnął głową.
-O Karolinie. Zbyszek chce ją bardzo poznać. Nie umie tego zrozumieć, że ona ma faceta.
-Właściwie to... Już nie ma. - Zbyszkowi od razu pojawił się szeroki uśmiech na twarzy, a Misiek strzelił pożądnego facepalma.  Pogadaliśmy chwilę i zaplanowaliśmy na jutro wypad do kina. Od razu zadzwoniłam do Karoliny. Ona jak zawsze szybko odebrała.
-Jutro. Godzina 17:30. Ty. Ja. Misiek. Zbyszek. U mnie. Potem kino.- powiedziałam i rozłączyłam się, ponieważ nie chciałam słyszeć jej pisku radości. Dostałam SMS'a "Zbyszek będzie?! o Jezu.. O Jezu.. Co mam ubrać? Dobra wiem.. Albo nie.. Kurde. Mogłaś wcześniej zadzwonić, cepie. ". Tylko ja wiedziałam, że Karolina od dawna czuje coś do Bartmana. Po pierwszym spotkaniu z nim stwierdziła, że jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Ona niestety nie wie o tym, że ona również się Bartmanowi.
  Przyszedł następny dzień i razem z Miśkiem ustalaliśmy plan. Mieliśmy jeszcze godzinę.
-Dobra. Idę pod prysznic, weź idź do Krzysia bo płacze, a siostry nie ma. No i Ciebie bardzo lubi. - pocałowałam go w policzek i wyszłam. Jak już byłam gotowa, wyszłam i poszłam w stronę salonu, gdzie spał Krzysiu. Podeszłam do Michała, który usypiał małego. Przytuliłam się do niego, on mnie również objął. Pocałował mnie w czoło i tak staliśmy 5 minut.
  Zbyszek już przyszedł. Jego perfum czułam z daleka. Muszę przyznać, że w tym stroju, w którym przyszedł wyglądał bardzo przystojnie. Po 10 minutach przyszła Karolina.
-Jak zawsze spóźniona. - powiedziałam wpuszczając ją do środka. Dałam jej buziaka w policzek, Misiek ją przytulił, a Zibi jak zawsze - pocałował ją w policzek. Jak zawsze - Karolina strzeliła buraka.
  Po wszystkim. Jakoś ten dzień przeżyliśmy. Zbyszek i Karolina zajęli się sobą. Zbyszek powiedział, że ją podwiezie pod dom ,ale jakoś w to nie wierzyłam i pewnie mają zamiar jechać do mieszkania Zbyszka. Oby tylko Karolina się nie skusiła na dziecko. Moim zdaniem to i tak wszystko za szybko.
  Minęły dwa lata. Ja wyszłam za Kubiaka, a Karolina dalej jest z Bartmanem. Wspólnie organizujemy wakacje. Razem z Karoliną jeździmy na każdy mecz i zawsze zbieramy autografy.  Bardzo dobrze ułożyliśmy sobie życie. Oby tylko wszystko przetrwało bardzo długo. A raczej do końca.