W życiu są rzeczy, do których przyzwyczailiśmy się. Dlaczego więc odchodzi się od kogoś, do kogo się przyzwyczailiśmy? To nie ma sensu. Kochamy kogoś, a i tak odchodzimy. Odchodząc możemy się odzwyczaić i już nigdy nie będzie tak jak wcześniej. Już nigdy nie będzie tak pięknie.
Siedział sam, w parku, na ławce. Obserwował ludzi, którzy przechodzili obok niego nie zwracając na niego uwagi. Nie często zdarza się, że ktoś przechodzi obok niego bez zdania. Codziennie zostaje przez kogoś zatrzymywany, proszony o autograf i zdjęcie. Codziennie ustawia się tak samo. Z przyzwyczajenia. Siedział na ławce godzinę, a może i dwie. Nie liczył czasu, ponieważ szczęśliwi czasu nie liczą. Prawda?
Zamknął oczy i słuchał śpiew ptaków. Cieszył się, że wkońcu zima minęła i jest wiosna. We wiosnę wszystko żyje, co jest piękne. Poczuł, że ktoś obok niego usiadł. Nie otworzył oczu, dalej wsłuchiwał się w śpiew.
-Co się stało? - usłyszał, że jest to dziewczyna. Młoda dziewczyna. Z głosu zgaduje, że ma 15 lat.
-Przyzwyczaiłem się do Jastrzębia. - odpowiedział, dalej nie patrząc na dziewczynę.
-I w czym problem? Jastrzębie-Zdrój to ładne miasto. Klub jest wspaniały. Polscy kibice są wspaniali. Czego chcieć więcej? - zapytała poważnie. W tym problem. Podchodzi do takich spraw poważnie, jak dużo kibiców. Nie chciał ranić swoich kibiców, do których tak bardzo się przyzwyczaił. Nie odpowiedział na jej pytanie. Siedział w ciszy.
-Russell, wszyscy czekają na jakiekolwiek informacje. Wszyscy chcą, żebyś został. Kochasz Polskę? - zapytała cicho. Przytaknął głową. -Nie odchodź. Gdzie będziesz miał tak wspaniale, jak nie tutaj? Ja Cię nie zmuszam. Tylko chcę wytłumaczyć parę spraw. Kochasz Polskich kibiców? - zapytała po raz kolejny, a on kolejny raz przytaknął głową. -To zrób coś dla mnie. Jestem kibicem, powiedziałeś, że kochasz kibiców. Kochasz i mnie. Przyzwyczaiłam się do Ciebie, do stylu twojej gry, do twojej obecności na boisku. Nie chcę się odzwyczajać. Za bardzo Cię kocham. Jako sportowca, jako człowiek. - powiedziała i wstała. Otworzył oczy i patrzył na nią z lekkim szokiem. Dziewczyna, 15 lat,potrafi tak dobrze po angielsku i tak pięknie wytłumaczyć. No dobrze, było to skomplikowane, lecz on zrozumiał. To jest najważniejsze. Wstał i poszedł z nią na spacer.
Po paru dniach musiał poinformować o odejściu. Bał się, że przez to kibice go znienawidzą. Jednak próbował im to spokojnie wytłumaczyć w wywiadzie.
-Kochani, dziękuje Wam za wszystko. Za niesamowitą atmosferę na hali, za wspieranie w trudnych sprawach, za podnoszenie na duchu. Za to, że zawsze po porażce wierzyliście w nas, we mnie. Po wygranych mogliśmy się z Wami cieszyć. Ja mogłem się cieszyć razem z Wami. Nie jeden marzy, żeby Polscy kibice cieszyli się po jego zdobytym pukcie. Dziękuje za wszystko. Pamiętajcie, że mimo wszystko Was kocham i być może wrócę do Was za jakiś czas. Dziękuje bardzo! Mam nadzieję, że będziecie mnie dalej wspierać. Pamiętajcie, że ja w każdej sytuacji Wam mogę pomóc. - uśmiechnął się. -Poproszę jeszcze, żebyście nie wyzywali Turcji, Rosji, Włoch i kogokolwiek jeszcze. - zaczął się śmiać. -Dziękuje. - tak zakończył swój wywiad. Po wywiadzie poszedł usiąść, tam gdzie ostatnio. Miał nadzieję, że spotka tę dziewczynę co ostatnio.
Nie mylił się. Spotkał ją po paru minutach. Szła w płaczu. Oczy miała czerwone, w ręce miała chusteczki. Podszedł do niej niepewnie. Ta spojrzała na niego i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Przytulił ją do siebie. Dziewczyny przechodzące obok patrzyły na nich z szokiem. Nie zwracał uwagi na nie, nie obchodziło go to, że znowu pójdą jakieś plotki. Trzymał ją w objęciach i nawet mu spłynęły łzy po policzkach.
-Przepraszam. - powiedział cicho.
-Nie przepraszaj. Tam będziesz miał lepiej. Dziękuje Ci za wszystko. - odpowiedziała i odeszła. -Pamiętaj o nas! - krzyknęła jeszcze. Odeszła, a ja być może już jej nigdy nie spotkam. Nie spotkam mojego kibica. Nie spotkam tego kibica, którego najbardziej pokochałem.
Tęsknił za Polską. Oglądając mecz Jastrzębskiego Węgla zauważył dziewczynę. Tę dziewczynę, z którą rozmawiał w parku. Miała na sobie jego koszulkę i siedziała uśmiechnięta. Kiedy zauważyła, że jest w telewizji, pomachała, wskazała na koszulkę, a następnie na serce. Za to kochał swoich kibiców. Oni zawsze byli z nim i go wspierali.
Nie ma ich przy sobie, ale nadal jest do nich przyzwyczajony i łatwo się nie odzwyczai.
czwartek, 2 maja 2013
Przyzwyczajenie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
JAKIE ŚLICZNE, JEJU. *.*
OdpowiedzUsuńładnie napisane, aż mi się łezka w oku zakręciła :) wszyscy będą za nim tęsknić :)
OdpowiedzUsuńjak masz czas to zapraszam :
http://volleyball-my-lifee.blogspot.com/
http://life-is-brutalll.blogspot.com/
Łał masz talent do pisania , będę tu więcej zaglądać ♥
OdpowiedzUsuńZapraszam ---> http://volleyfamily3.blogspot.com/
Piękne. Zdolna Biancia <3
OdpowiedzUsuń